Bydgoszcz przeżyła wstrząs po ujawnieniu dramatu rozgrywającego się w jednym z mieszkań na Kapuściskach. Inspektorzy OTOZ Animals, wezwani na miejsce przez policję, odkryli 85 psów przetrzymywanych w skandalicznych warunkach. Zwierzęta – głównie yorkshire terriery – żyły w ciasnocie, brudzie i smrodzie, zamknięte w klatkach, transporterach i kojcach.
– Zwierzęta były zaniedbane, część odwodniona, inne z problemami zdrowotnymi, sklejona sierść, zapalenia uszu, podejrzenia głuchoty – relacjonują inspektorzy.
Właścicielka nie żyje
Właścicielka hodowli, około 65-letnia kobieta, w dniu interwencji została odwieziona do szpitala. Jej stan był ciężki, a 9 września zmarła. Prokuratura wszczęła postępowanie w kierunku znęcania się nad zwierzętami oraz narażenia życia i zdrowia człowieka.
Właścicielka miała leżeć naga, przykryta jedynie kocem, po którym chodziły zwierzęta. Początkowo prokuratura wszczęła postępowanie z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt, które dotyczy znęcania się nad zwierzętami i przewiduje karę do 3 lat więzienia. Obecnie prowadzone jest również postępowanie w sprawie narażenia człowieka na utratę życia lub zdrowia (art. 160 Kodeksu karnego).
Interwencja w bydgoskiej pseudohodowli ujawniła dramatyczne warunki, w jakich trzymano psy. – Zwierzęta stłoczone były na jednej posesji – informuje OTOZ Animals. – W większości w jednym dużym pokoju, poupychane w piętrowo ułożonych klatkach, transporterach i kojcach. Funkcjonowały wśród własnych odchodów i śmieci, bez dostępu do wody. Chore, odwodnione i niedożywione, z zapaleniem uszu, część psów prawdopodobnie nie słyszy. Z sierścią posklejaną odchodami, dzikie i nienauczone kontaktu z człowiekiem.
Psy pod opieką, ale nie do adopcji
85 psów zostało zabezpieczonych i przewiezionych do schroniska oraz domów tymczasowych. Na razie nie mogą trafić do adopcji – obowiązuje je status dowodów w sprawie. Organizacje zajmujące się zwierzętami apelują jednak o wsparcie: potrzebne są środki na leczenie, karma oraz kolejne domy tymczasowe.
– To ogromne wyzwanie logistyczne i finansowe. Każdy, kto chce pomóc, może skontaktować się z OTOZ Animals lub bydgoskim schroniskiem – podkreślają wolontariusze.
Pseudohodowla – dramat ukryty za zamkniętymi drzwiami
Sprawa pokazuje, jak ogromnym problemem wciąż pozostają pseudohodowle zwierząt w Polsce. Choć formalnie nielegalne, często funkcjonują latami bez kontroli. Dopiero tragedia lub interwencja sąsiedzka ujawnia prawdziwe rozmiary cierpienia zwierząt.
Śledztwo w sprawie bydgoskiej pseudohodowli trwa. O losie uratowanych psów zadecydują sąd i prokuratura. Zarzuty usłyszały dwie osoby – mąż zmarłej oraz jej 40-letnia córka.
















































