Jeżowe (Podkarpackie), 5 września 2025 r. – W piątek, 5 września, na drodze ekspresowej S19 w kierunku Rzeszowa doszło do dramatycznego wypadku. Zginęli w nim dziennikarka i prezenterka radiowa Katarzyna Stoparczyk (55 l.) oraz mieszkaniec Łukawca — elektryk Jerzy Ch. (57 l.).
Przebieg zdarzenia
Do wypadku doszło, gdy czarna Škoda Octavia prowadzona przez 29-letniego Rafała S. z Niska uderzyła z ogromną siłą w tył białej Škody Scala. W pierwszym pojeździe jechała Katarzyna Stoparczyk — wracała z festiwalu w Stalowej Woli i zmierzała na Kongres Kobiet na Śląsku. W białej Škodzie na tylnym siedzeniu znajdował się Jerzy Ch. — jego miejsce zostało dosłownie zmiażdżone. Jego ciało wydobyto po interwencji strażaków, którzy musieli rozciąć wrak.
Ofiary i reakcje lokalnej społeczności
Mieszkańcy Łukawca są wstrząśnięci. Jerzy Ch. był znany jako spokojny, życzliwy człowiek – nieliczni mieszkańcy mówili, że widywali go w kościele. Jego żona zmarła kilka lat wcześniej, a on samotnie wychowywał dwóch dorosłych, lecz wciąż młodych synów. Teraz ich ojciec również został im odebrany.
Jego sąsiedzi wspominali, że był elektrykiem z zawodu, często pracującym poza domem, również za granicą, m.in. we Francji. W ten pechowy dzień wracał z delegacji — miał tylko chwilę wpaść do domu na weekend odpoczynku, a do celu — do rodzinnego domu — zostało mu zaledwie kilkanaście minut drogi.
Śledztwo i ustalenia
Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu wszczęła postępowanie w związku z wypadkiem — prowadzone jest ono pod kątem spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Śledczy zabezpieczyli oba pojazdy, które trafiły na parking, aby eksperci mogli dokładnie zbadać ich stan, siłę uderzenia, prędkość i przebieg zdarzenia. Sekcje zwłok ofiar zaplanowano w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Według wstępnych ustaleń wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi; w raporcie pojawiła się również wzmianka, że “jeden z samochodów jechał z niewielką prędkością” — szczegóły ustalą biegli.
To kolejny przykład bolesnej rzeczywistości, gdy jedynie kilka chwil decyduje o czyimś życiu, a rodzina i społeczność trafiają w wir żalu i pytań bez odpowiedzi. Jerzy Ch. — człowiek, który zaangażował się w wychowanie swoich synów, mimo osobistego cierpienia — stracił życie całkowicie bez swojego winy. Jego historia poruszyła także lokalną społeczność: „Człowiek, który tyle przeszedł, zginął zupełnie niewinnie” — takie słowa padły ze strony z żalem mieszkańców Łukawca.











































