Kreml milczy w sprawie incydentu nad Polską. Pieskow: „UE i NATO codziennie oskarżają Rosję o prowokacje”

0
1136

Moskwa długo nie reagowała na doniesienia o rosyjskich dronach, które w nocy z 9 na 10 września naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Dopiero po wielu godzinach głos zabrał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Odmówił jednak komentarza w sprawie samego incydentu, zrzucając odpowiedzialność na resort obrony. Mimo to znalazł okazję, by oskarżyć Zachód o „codzienne prowokacje wobec Rosji”.

Pieskow: „Nie otrzymaliśmy prośby o kontakt”

Podczas jednego z briefingów prasowych rzecznik Kremla został zapytany, czy rosyjskie władze miały kontakt z Polską po nocnym naruszeniu granic. – Nie, z tego, co wiem, to nie – odparł Pieskow. Jak podkreślił, Moskwa nie otrzymała żadnej oficjalnej prośby o rozmowę.

Jednocześnie powtórzył, że Kreml nie będzie komentował samego wtargnięcia dronów. – W tej sprawie nie chcemy w żaden sposób komentować. Nie leży to w naszych kompetencjach, jest to prerogatywa Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej – stwierdził.

Polska mówi o prowokacji

Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Według polskich władz rosyjskie drony wielokrotnie naruszyły przestrzeń powietrzną kraju. Część z nich została zestrzelona, a na terenie Lubelszczyzny odnaleziono szczątki kilku maszyn. Poszukiwania pozostałych uszkodzonych obiektów wciąż trwają.

Warszawa od początku określa incydent mianem rosyjskiej prowokacji. Rzecznik MSZ Paweł Wroński poinformował, że jeszcze w środę resort wezwie przedstawiciela Rosji i wręczy mu notę protestacyjną.

Propaganda zamiast wyjaśnień

Choć Pieskow uchylał się od odpowiedzi na pytania o szczegóły zajścia, pozwolił sobie na szerszy komentarz polityczny. – Kierownictwo UE i NATO codziennie oskarża Rosję o prowokacje, najczęściej nawet nie próbując przedstawić żadnych argumentów – powiedział, powtarzając znane tezy rosyjskiej propagandy.

Napięcie rośnie

Polska i NATO analizują incydent, podkreślając, że był on poważnym naruszeniem bezpieczeństwa całego sojuszu. Władze w Warszawie alarmują, że to kolejny przykład eskalacyjnych działań Rosji, tym razem bezpośrednio wymierzonych w państwo członkowskie NATO.