Martyna Wojciechowska rozpacza. Nie zobaczy już córki

0
Martyna Wojciechowska

Polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna kilka lat temu postanowiła pomóc dziewczynce z Tanzanii. Kabula ze względu na albinizm była szykanowana i krzywdzona. Martyna Wojciechowska postanowiła adoptować dziewczynkę i od tego czasu zrodziła się między nimi niezwykła więź.

Kabula mieszka w Tanzanii, jednak bywała częstym gościem również w Polsce. Jej adopcyjna mama bardzo dbała o to by dziewczyna czuła się tutaj jak najlepiej. Nowa córka Wojciechowskiej bardzo dobrze odnalazła się w zupełnie innym dla niej otoczeniu. Obie planowały przybycie Kabuli do Polski w najbliższym czasie, jednak koronawirus pokrzyżował im plany.

„Było tyle radości i oczekiwania. Kabula tak bardzo cieszyła się na przyjazd do Polski. Ale niestety pewnych rzeczy nie da się przewidzieć.”

Taki wpis Martyna Wojciechowska umieściła na swoim Instagramie, dzieląc się z fanami swoim smutkiem. Jak wszyscy wiemy dziennikarka nie jest osobą lubiącą siedzieć w miejscu. Uwielbia podróżować i poznawać nowe zwyczaje, przez co aktualna sytuacja jest dla niej szczególnie trudna.

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska stara się utrzymać kontakt

Koronawirus 16 marca dotarł również do Tanzanii, gdzie szybko podjęto środki ostrożności. By zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby zamknięto wszystkie szkoły, a dzieci uczą się w domach. Kabula jest zrozpaczona takim przebiegiem sytuacji, bardzo chciałaby zobaczyć się ze swoją adopcyjną mamą. Jak pisze Martyna Wojciechowska:

„A Kabule dopadł smutek. Nie wiadomo kiedy nasze spotkanie i jej wizyta tutaj będą możliwe. Tak bardzo chciałabym ją teraz przytulić i obiecać, że wszystko będzie dobrze….”

Dziennikarka jednak nie rezygnuje z kontaktu z córką. Stara się być jak najlepszą mamą adopcyjną i bardzo często dzwoni do Kabuli. Jednak jak sama wspomina – „to nigdy nie zastąpi prawdziwej bliskości drugiego człowieka”. Obie z utęsknieniem czekają aż wszystko wróci do normy i będą mogły się spotkać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here