Teść Dudy błagał o życie – ocalał tylko dzięki fartowi. Mężczyzna opowiada co działo się tuż przez postrzeleniem jego żony

0
27652

W piątkowe przedpołudnie w spokojnej Starej Wsi doszło do tragedii, która wstrząsnęła całą okolicą. 79-letni Feliks Talarczyk wraz z żoną Elżbietą przeżyli dramatyczne chwile, gdy ich zięć, Tadeusz Duda, wszedł do ich domu uzbrojony w broń palną i zaczął mordować najbliższych.

— Postrzelił mi żonę, lufę wycelował we mnie, ale mu się zacięła — opowiada pan Feliks. Jego żona nie miała tyle szczęścia. Zięć postrzelił ją w brzuch. W ciężkim stanie trafiła do szpitala. — Modlitwy pomogły. Po 5 dniach moja żona otworzyła oczy, lekarze mówią, że jest nadzieja, że z tego wyjdzie — dodaje.

Dramat rozegrał się błyskawicznie. — To były ułamki sekundy, jak zięć w piątek urządził nam tu piekło — wspomina pan Feliks. — Wszedł przez garaż. Ubierałem buty, gdy do mnie doskoczył. Krzyczał: “kładź się na ziemię”. Ja tego nie zrobiłem. Wtedy przyłożył mi lufę do głowy — relacjonuje dramatyczne wydarzenia. — Błagałem go: “człowieku, daruj mi życie, bo chcę się jeszcze z Bogiem się pojednać”. Wtedy coś mu się zacięło w tym karabinie — mówi.

Następnie morderca skierował się do swojej teściowej. — Ona skryła się za drzwiami, Duda szarpał je i wycelował w Elżbietę — mówi załamany pan Feliks. Słowa więzną mu w gardle, trudno mu powrócić do tamtych tragicznych chwil.

Największą tragedią była śmierć córki Tadeusza – Justyny, oraz jej męża Zbyszka. — Potem poszedł do swojej córki, Justynki. Zabił ją i jej męża Zbyszka. Nie wiem, co w głowie mu siedziało — zastanawia się pan Feliks.

Dziadek wspomina także poruszający moment z udziałem wnuczki: — To była moja cudowna wnuczka. Trzymała Polusię na rękach, gdy on celował do niej z broni — mówi ze łzami w oczach. — Co trzeba mieć w głowie, żeby coś takiego zrobić? Serce z kamienia — dodaje.

Pan Feliks zdradza także, że zięć był człowiekiem trudnym i sprawiał problemy. — Miał już sprawy o znęcanie — mówi. — Daliśmy mu hektar pola, wybudował się i nawet tego nie doceniał. 8 lat w jego domu nie byliśmy, chociaż stoi tuż przed naszym. On nam nie pozwalał, nie mogłem wejść do domu swojej córki, ale nie naciskaliśmy, aby był tylko spokój — wspomina.

DZISIAJ GRZEJE:  Finał obławy w Starej Wsi – Tadeusz Duda nie żyje

— Moja córka Wiesława była przez niego zastraszana. Dziś dopiero odebraliśmy pismo z prokuratury, że kierują sprawę do sądu, szkoda, że za późno — mówi 79-latek.

Mimo tragedii i strachu, pocieszeniem jest fakt, że żona Feliksa po operacji zaczęła wracać do zdrowia. — Pocieszeniem dla mnie jest tylko to, że moja żona po pięciu dniach od operacji wreszcie otworzyła oczy. Lekarze mówią, że idzie ku dobremu. Jak ją zabierali zakrwawioną z domu, zdołała tylko powiedzieć: “karetkę, karetkę” — dodaje.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragedia w Toruniu: Nie żyje 24-letnia Klaudia. Ofiarą brutalnego ataku padła w parku Glazja

Po pięciu dniach intensywnych poszukiwań, w których brało udział ponad 800 policjantów, ciało Tadeusza Dudy znaleziono we wtorek wieczorem w lesie na wysokości Przełęczy pod Ostrą, zaledwie kilka kilometrów od rodzinnego domu. W środę jego bliscy, którzy byli chronieni przez policję, mogli wrócić do swoich domów.

DZISIAJ GRZEJE:  DLACZEGO TADEUSZ DUDA ZABIŁ CÓRKĘ I ZIĘCIA? NOWE USTALENIA POLICJI. ZBRODNIA W STAREJ WSI