Kierowca, który spowodował karambol, przerwał milczenie. “Gdybym mógł cofnąć czas…”

0
7427

Tragedia, która wydarzyła się na obwodnicy Gdańska, wstrząsnęła całą Polską, wywierając głębokie piętno nie tylko na rodzinach ofiar, ale także na wszystkich, którzy byli świadkami lub usłyszeli o tym tragicznym wypadku.

Wyznanie Mateusza M., kierowcy, który ponosi odpowiedzialność za karambol, jest pełne bólu i żalu. Jego słowa wyrażają świadomość niewyobrażalnych konsekwencji, które jego działania przyniosły rodzinom dzieci.

DZISIAJ GRZEJE:  Pogrzeb "Niusi" i "Dziubusia". Piękny gest na grobie, od kolegów i koleżanek tragicznie zmarłych dzieci

W takich sytuacjach poczucie winy sprawcy, choć często niewystarczające, by ukoić cierpienie bliskich, jest zrozumiałym ludzkim odruchem. Przeprosiny i refleksje Mateusza M. są wyrazem jego osobistego rozrachunku z tym, co się wydarzyło, i jednocześnie próbą wyrażenia skruchy. Dla rodziny sprawcy, jak podkreśliła jego żona Anna, to również bolesne doświadczenie. Bliskość ich córki do wieku ofiar sprawia, że wyobrażenie tragedii nabiera dla nich jeszcze bardziej poruszającego wymiaru.

Karambol na S7 – sprawca zabiera wreszcie głos 

Tragedia rozegrała się 18 października na trasie S7, na odcinku stanowiącym obwodnicę Gdańska. Rozpędzony tir staranował 20 pojazdów. Zginęły dzieci: koledzy – 7-letni Nikodem i 10-letni Mikołaj oraz rodzeństwo – 9-letnia Eliza i 12-letni Tomek.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragedia w Mucharzu. Mieli się pobrać, zamiast tego wyprawiono im pogrzeb

37-letniemu kierowcy tira, Mateuszowi M., postawiono poważne zarzuty, które dotyczą spowodowania katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu wielkich rozmiarów. W wyniku tej tragedii, zginęły cztery osoby, a piętnaście innych odniosło obrażenia. Zarzuty te odzwierciedlają skalę i powagę konsekwencji jego działań – zwłaszcza że doszło do śmiertelnych ofiar, a wiele osób nadal zmaga się z fizycznymi i psychicznymi następstwami tej tragedii.

Oczywiście, że nikomu nie chciałem krzywdy zrobić. Sam przed sobą nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Nie wiem, co się zadziało. Gdybym mógł cofnąć czas, to zrobiłbym cokolwiek innego – powiedział łamiącym się głosem Mateusz M. w rozmowie z reporterką “Faktów” TVN. Wywiad przeprowadzono w kancelarii obrońcy.

Jak można wynagrodzić coś takiego? – Mateusz M. pyta sam siebie, przełykając łzy.

Mateusz M., jest prezesem firmy transportowej. Tragedia niesie również szereg konsekwencji dla jego rodziny. Jego żona, Anna M., wspomniała o ich własnej tragedii – o utracie dziecka. To osobiste doświadczenie sprawia, że są w stanie lepiej zrozumieć głębię bólu, który przeżywają rodziny ofiar.

DZISIAJ GRZEJE:  Mama żegna dzieci, które zginęły na S7. Wiadomo, kiedy pogrzeb Tomka i Elizy. Matka żegna "Dziubusia" i "Niusię"

My jesteśmy rodzicami, którzy też pochowali dziecko, i wiem, że nie ma takich słów, które przyniosą ulgę… – mówi PANI Anna

Mimo że żadne słowa nie są w stanie oddać ich skruchy ani naprawić wyrządzonego bólu, ich przeprosiny i prośby o przebaczenie są wyrazem tego, jak bardzo zdają sobie sprawę z powagi sytuacji.

Jej mąż przeprasza i prosi o przebaczenie. — Jak można wynagrodzić coś takiego? – pyta sam siebie, przełykając łzy.

Chociaż żadna skrucha nie cofnie tragicznego wypadku, tego typu publiczne wyznania mogą wzbudzać mieszane emocje. Z jednej strony dają przestrogę, a z drugiej pokazują, jak jedna chwila nieuwagi może zrujnować życie wielu ludzi, czego boleśnie dowodzą losy tej tragedii.

DZISIAJ GRZEJE:  To był ich ostatni mecz. Nikodem i Mikołaj zginęli w karambolu na S7. To nie powinno się nigdy wydarzyć

Sprawcy wypadku grozi 15 lat pozbawienia wolności 

Ustalenia prokuratury w sprawie tragedii na obwodnicy Gdańska wykazały, że Mateusz M. nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani narkotyków, nie używał telefonu, a jego pojazd nie był przeładowany – czynniki, które często przyczyniają się do wypadków drogowych, zostały więc wykluczone. Kluczowym czynnikiem, który śledczy uznali za przyczynę tragedii, było natomiast znaczne przekroczenie prędkości o 39 km/h ponad dopuszczalny limit.

DZISIAJ GRZEJE:  Czworo dzieci zginęło tragicznie w karambolu na S7. To trzech chłopców i jedna dziewczynka. Smutne wieści w sprawie

Tak znaczne naruszenie zasad ruchu drogowego w przypadku dużego, ciężkiego pojazdu mogło znacząco wpłynąć na zdolność do hamowania oraz na czas reakcji kierowcy w sytuacji awaryjnej. Podejrzanemu o katastrofę kierowcy grozi do 15 lat więzienia.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragedia w Mucharzu. Mieli się pobrać, zamiast tego wyprawiono im pogrzeb