W sali Sądu Okręgowego w Poznaniu zapadła cisza. 49-letni Alexandr L. – obywatel Mołdawii – stał ze spuszczonym wzrokiem, słuchając słów sędzi Karoliny Siwierskiej. Chwilę później usłyszał wyrok: dożywotnie pozbawienie wolności.
— Sąd wymierza najsurowszą możliwą karę. To kara eliminująca — ogłosiła sędzia. — Oskarżony działał w sposób wyjątkowo okrutny. Jest zdemoralizowany. Był już karany w Mołdawii i na Ukrainie. Kary niczego go nie nauczyły — dodała.
Po odczytaniu wyroku zapytano go, czy rozumie, co sąd postanowił. Odpowiedział tylko trzy słowa: — Tak, ja zrozumiałem. Nie okazał skruchy. Nie przeprosił. Nie spojrzał na nikogo z rodziny ofiar.
Noc grozy w willi przy spokojnej ulicy
Do tragedii doszło w upalną noc w Środzie Wielkopolskiej. Alexandr L., mieszkający tuż obok, zobaczył przez okno willi zabytkowy zegar. Ten widok wystarczył, by ułożyć w głowie plan. Wrócił do mieszkania, zabrał młotek i worek, i pod osłoną nocy wszedł przez otwarte okno. Pierwszą ofiarą był ks. Łukasz S., syn właścicielki domu. Spał na parterze. Mężczyzna został kilkakrotnie uderzony młotkiem w głowę. Choć przeżył, do dziś zmaga się z trwałymi konsekwencjami – czeka na rekonstrukcję czaszki, ma poważne problemy neurologiczne.
Następnie morderca poszedł na piętro. W sypialni spała jego sąsiadka – 84-letnia Elżbieta S., emerytowana dentystka. Zginęła od kilku uderzeń młotkiem. Mężczyzna działał z zimną krwią. Nie zakończył jednak na tym. Przystąpił do rabunku. Zabrał wszystko, co wpadło mu w ręce: biżuterię, perfumy, pamiątki z I Komunii Świętej, święte figurki, pieniądze – nawet uszkodzone przedmioty. Liczył się tylko łup. Życie ludzkie nie miało dla niego znaczenia. W jednym z pokojów spały wnuczki zamordowanej. Nie zajrzał do nich. To uratowało im życie.
Kłamstwa i przyznanie się do winy
Po zatrzymaniu Alexandr L. początkowo przyznał się do winy. Potem jednak zmienił wersję wydarzeń. Twierdził, że za całą sprawą stoją „tajemniczy Czesi”, którzy mieli mu zlecić rabunek i sami dokonać morderstwa. Opowieść była pełna absurdów i szybko się rozsypała. Dowody były jednoznaczne: nagrania z monitoringu, zeznania świadków, rzeczy znalezione w mieszkaniu sprawcy i jego własne słowa z pierwszego przesłuchania. Ostatecznie, w obliczu niepodważalnych faktów, ponownie się przyznał.
Symboliczne zadośćuczynienie
Sąd, poza karą dożywotniego więzienia, zasądził również zadośćuczynienie finansowe: 30 tys. zł dla ciężko rannego księdza, po 5 tys. zł dla każdej z wnuczek Elżbiety S. Choć to niewielka kwota, sędzia podkreśliła, że ma charakter symboliczny – wyraz cierpienia i krzywdy, których nie da się wycenić.
Ta sprawa wstrząsnęła nie tylko Środą Wielkopolską, ale i całą Polską. Zbrodnia była zaplanowana, bezlitosna i motywowana chciwością. Alexandr L. nie okazał skruchy. Sąd uznał, że nie ma prawa wrócić do społeczeństwa. Wyrok dożywocia zapadł w imieniu sprawiedliwości – i pamięci tych, którzy tej nocy stracili wszystko.











































