„Spieszmy się kochać ludzi…” — Ostatnie pożegnanie Justyny i Zbigniewa. Stara Wieś w żałobie po rodzinnej tragedii

0
4169

W sobotę, 5 lipca, w maleńkim kościele pw. św. Józefa Rzemieślnika panowała przejmująca cisza. Tak głęboka, że słychać było szloch. Miejscowość, która dotąd była cicha i spokojna, pogrążyła się w żałobie po brutalnym morderstwie młodego małżeństwa – Justyny (†26 l.) i Zbigniewa (†31 l.).

Oboje zostali zastrzeleni w swoim domu. Sprawcą, według ustaleń prokuratury, miał być ojciec Justyny — Tadeusz Duda. W tej tragedii ocalała tylko ich córeczka — roczna Pola.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się modlitwą różańcową. W kościele zebrało się ponad sto osób – rodzina, sąsiedzi, przyjaciele. Ludzie stali nie tylko w ławkach, ale i przed świątynią. Wszyscy przyszli pożegnać dwoje młodych ludzi, których życie zostało nagle i brutalnie przerwane.

Życie, które dopiero się zaczynało

Justyna i Zbigniew byli młodym, pełnym energii małżeństwem. Od kilku lat wspólnie budowali swoje miejsce na ziemi – dom, który miał być bezpieczną przystanią dla nich i ich córki. Znali się od lat. Ich relacja była pełna szacunku, ciepła i czułości. Cieszyli się każdą chwilą, a narodziny Poli rok temu były najpiękniejszym momentem w ich życiu.

– To było piękne, normalne życie. Nie luksusowe, ale szczęśliwe. Czasem po prostu wystarczy obecność drugiego człowieka – mówi sąsiadka Justyny.

Tragedia, której nikt nie rozumie

27 czerwca, w godzinach porannych, policja została wezwana do domu w Starej Wsi. Na miejscu odnaleziono ciała Justyny i Zbigniewa. W domu znajdowała się również ich córka — żywa, fizycznie nieposzkodowana. Motyw zbrodni pozostaje niejasny, a opinia publiczna pyta: jak to możliwe?

– To było zło, które przyszło z wnętrza rodziny – powiedział jeden z mieszkańców. – I to boli najbardziej. Nie rozumiemy tego. Nie potrafimy.

Pogrzeb w ciszy i bólu

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się modlitwą różańcową. W kościele zebrało się ponad sto osób – rodzina, sąsiedzi, przyjaciele. Ludzie stali nie tylko w ławkach, ale i przed świątynią. Wszyscy przyszli pożegnać dwoje młodych ludzi, których życie zostało nagle i brutalnie przerwane.

O godzinie 11:00 rozpoczęła się msza święta żałobna. Trumny Justyny i Zbigniewa stały obok siebie. Przed nimi – wieńce, kwiaty i znicze. Dwa z nich szczególnie poruszyły obecnych: „Kocham Cię mamusiu. Polcia.” „Kocham Cię tatusiu. Polcia.”

Słowa kapłana, które zapadły w serca

W homilii, wygłoszonej przez miejscowego kapłana, padły słowa, które rozdzierały serce:

Są w życiu takie sytuacje, w których wypada raczej milczeć niż mówić.

Nasze plany, nasze nadzieje – coś je nagle niweczy. Zostajemy ogłuszeni i osieroceni. Tylko Boże miłosierdzie nie zawodzi nigdy nas.
Stajemy dziś wokół trumien Justyny i Zbigniewa. Chcemy ich odprowadzić na miejsce spoczynku wiecznego. Byli kochającymi się małżonkami. Byli wspaniałymi przyjaciółmi, członkami naszej wspólnoty.
To trudna chwila, bo w naszych uszach jeszcze brzmi ich głos. Jeszcze niedawno stali pośród nas. Cieszyli się życiem. Ale przyszedł moment, że ich ziemska pielgrzymka została nagle i brutalnie przerwana.

Jako kapłan składam dziś dar ich życia – dar ich miłości, tej, której pozostali wierni do końca. Bóg był widoczny w ich codzienności.
Nie było takiej niedzieli, by nie uczestniczyli w Eucharystii. Modlili się razem, troszczyli się o siebie, o swoją córeczkę Polę.

C dalej z Polą?

Największym dramatem pozostaje los małej Poli. Roczne dziecko, które jeszcze nie mówi pełnymi zdaniami, już zostało sierotą. Dziecko, które nie zrozumie, dlaczego mama i tata nie wracają.

Rodzina poinformowała, że opiekę nad dziewczynką przejmie jej ciocia – siostra Justyny. Ruszyły zbiórki i akcje wsparcia. Polacy, poruszeni losem dziecka, przekazują pieniądze, ubrania, zabawki. To gesty solidarności, które – choć nie naprawią tego, co się stało – dają nadzieję.

„Spieszmy się kochać ludzi…”

To nie tylko cytat księdza. To przesłanie, które dziś brzmi w sercach wszystkich obecnych. Bo Justyna i Zbigniew odeszli zbyt wcześnie. Ich śmierć przypomina, jak kruche jest życie – i jak ważne jest, by dbać o siebie nawzajem. Niech odpoczywają w pokoju. A mała Pola – niech nigdy nie będzie sama.