W piątkowy wieczór na Południowej Obwodnicy Gdańska, w pobliżu zjazdu z drogi ekspresowej S7, doszło do karambolu z udziałem 22 pojazdów. W wyniku wypadku zginęły cztery osoby, a 15 zostało rannych.
Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę w związku z tym zdarzeniem. Służby ratunkowe prowadziły intensywne działania na miejscu wypadku, a droga jest częściowo zamknięta. Śledztwo w sprawie przyczyn wypadku trwa.
Zderzyły się 22 pojazdy, cztery osoby poniosły śmierć, 15 jest rannych — mówi w rozmowie z TVN24 mł. asp. Karol Kościuk z policji w Pruszczu Gdańskim.
Tragiczny karambol na S7
W piątek po godz. 23 doszło do poważnego karambolu w pobliżu zjazdu z drogi ekspresowej S7. W wyniku tego wypadku śmierć na miejscu poniosły cztery osoby, a wiele innych zostało rannych. W akcji ratunkowej brało udział 14 pojazdów straży pożarnej. Szczegóły dotyczące przyczyn wypadku oraz dalsze działania służb są nadal badane.
Policjanci i prokurator cały czas pracują na miejscu. Wstępnie ustalono, że 37-letni kierujący pojazdem ciężarowym najechał na tył pojazdów poprzedzających. Mężczyzna ten został zatrzymany, przebywa teraz w areszcie, był trzeźwy — powiedział.

Funkcjonariusz potwierdził, że wśród rannych są dzieci. Obecnie wiadomo, że aż 15 osób trafiło do szpitali w Trójmieście, jednak ze względu na trwające śledztwo, nie ujawniono, czy dzieci znajdują się wśród ofiar śmiertelnych wypadku.

Cztery ofiary śmiertelne, 15 osób rannych – skutki karambolu na S7
Ruch na S7 wciąż jest utrudniony po wypadku. Od węzła Lipce droga w kierunku Gdyni jest zablokowana, a ruch kierowany na drogę krajową 91. W stronę Warszawy przejazd jest możliwy. Kilka pojazdów spłonęło, a nocne warunki utrudniły działania służb. Policjant Karol Kościuk zaznaczył, że ze względu na rozmiar zdarzenia, czynności będą trwały jeszcze kilka godzin.


ZDJĘCIA Z MIEJSCA ZDARZENIA


Liczba poszkodowanych wzrosła do 15 osób – karambol na S7












































