Dramat w Colleferro pod Rzymem
COLLEFERRO (Włochy) – 18 sierpnia 2026 r. około godziny 15.30 w mieszkaniu na parterze przy Via Cristoforo Colombo w Colleferro (prowincja Rzym) doszło do brutalnego zabójstwa. 50-letnia Joanna Rouissi (z domu nazwisko nie zostało jeszcze oficjalnie podane), Polka mieszkająca od lat we Włoszech, została zadźgana nożem kuchennym przez swojego 69-letniego męża Mohameda Habiba Rouissi (Tunezyjczyk, emerytowany robotnik budowlany, od około 20 lat we Włoszech).
Do tragedii doszło w kuchni podczas kolejnej kłótni. Mężczyzna zadał żonie trzy lub cztery ciosy w gardło. Wszystko działo się na oczach ich 9-letniego syna. W domu byli też starsi synowie – 20-latek i według niektórych relacji również 14-latek – którzy próbowali powstrzymać ojca, lecz bez skutku.
Po ataku sprawca rzucił nóż na podłogę i uciekł pieszo. Alarm podniosła najstarsza córka pary (20 lat), która mieszkała w pobliżu. Weszła do mieszkania, zobaczyła sparaliżowanego szokiem młodszego brata i umierającą matkę. Natychmiast zadzwoniła pod numer 112 i próbowała reanimować Joannę zgodnie z instrukcjami operatora.
Mimo szybkiego przyjazdu służb ratunkowych 50-latka zmarła w ramionach córki.
Policja zatrzymała Mohameda Habiba Rouissi w niewielkiej odległości od miejsca zbrodni. Mężczyzna nie stawiał oporu i od razu przyznał się do winy. „To ja zabiłem Joannę” / „Ho ucciso io mia moglie” – miał powiedzieć funkcjonariuszom.
Prokuratura w Velletri prowadzi śledztwo w sprawie femminicidio (zabójstwa kobiety na tle płciowym). Tło przemocy i zignorowane sygnały
Joanna i Mohamed mieli pięcioro dzieci. Kobieta była gospodynią domową, pracowała też jako opiekunka. Włoskie media podają, że w domu od dawna panowała atmosfera przemocy.
Mąż zmagał się z problemami psychicznymi – Joanna towarzyszyła mu u psychiatry, a także informowała lokalną służbę zdrowia (ASL) o trudnej sytuacji. Skarżyła się bliskim i znajomym na coraz częstsze wybuchy agresji. Nie złożyła jednak formalnego zawiadomienia na policję.
Burmistrz Colleferro Giulio Calamita skomentował wydarzenie: „Były sygnały tej sytuacji, które jednak najwyraźniej umknęły albo nie zostały uznane za wystarczająco niebezpieczne. To pierwszy femicyd w nowoczesnej historii naszego miasta. Rodzinie, zwłaszcza pięciorgu dzieciom, zapewniamy maksymalne wsparcie”. Wszystkie dzieci zostały objęte opieką i umieszczone w chronionej placówce.
Zabójstwo Joanny Rouissi wpisuje się w serię kilku femicydów, do których doszło we Włoszech w ciągu zaledwie 48 godzin.
Tragedia w Colleferro wstrząsnęła lokalną społecznością i ponownie otworzyła debatę o skuteczności systemu ochrony ofiar przemocy domowej.













































