Warszawa, 26 czerwca 2025 r. – Po ponad miesiącu spędzonym w areszcie Magdalena W., matka tragicznie zmarłego czteromiesięcznego Oskarka, opuściła zakład karny na Grochowie.
Choć jej wyjście nie było szeroko komentowane przez służby, jej sprawa poruszyła opinię publiczną w całej Polsce. Teraz kobieta deklaruje, że jej celem jest odzyskanie opieki nad trzyletnią córką – Lenką.
Skazana za oszustwo Magdalena W., matka 4-miesięcznego Oskarka i 3-letniej Lenki 15 maja została zatrzymana przez policję i w kajdankach wyprowadzona z mieszkania. Do odbycia miała karę 120 dni pozbawienia wolności. Jej dzieci trafiły do rodzin zastępczych. niestety chłopiec zmarł będąc pod opieką rodziny zastępczej.
Zatrzymanie, które zmieniło wszystko
15 maja Magdalena W. została zatrzymana w związku z zaległym wyrokiem za oszustwo. Tego samego dnia decyzją sądu odebrano jej dzieci – Oskarka i Lenkę – i przekazano pod opiekę rodzin zastępczych. Cztery dni później, w niejasnych okolicznościach, Oskarek zmarł.
Sekcja zwłok nie wykazała śladów przemocy. Biegli wskazali na prawdopodobną przyczynę śmierci jako niewydolność krążeniowo‑oddechową lub pokarmową. Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, jednak jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów.
Rodzina oskarża instytucje
Prababcia chłopca, pani Halina, nie kryje emocji: – Oskarek był zdrowym, pogodnym dzieckiem. Zabrano go jak przedmiot. A dziś go już nie ma. W rozmowach z mediami rodzina oskarża urzędników i sąd o pochopne decyzje, które doprowadziły do tragedii.
W czwartek, 26 czerwca, Magdalena W. opuściła areszt. Na mocy decyzji sądu odbywa resztę kary w systemie dozoru elektronicznego. Od razu udała się do swojego mieszkania, gdzie – jak relacjonują sąsiedzi – witała ją cisza i pustka. – Moim celem jest teraz jedno: odzyskać Lenkę. Chcę z nią być, stworzyć jej dom, dać miłość i bezpieczeństwo – powiedziała mediom krótko po wyjściu.
Dramatyczny stan psychiczny dziewczynki
Tymczasem Lenka przebywa w rodzinie zastępczej. Jak relacjonują bliscy, dziewczynka ma trudności w nawiązywaniu relacji, nie pozwala się przytulać, jest wycofana i przestraszona. W rodzinnym mieszkaniu czeka już na nią przygotowany pokój, ale nie wiadomo, kiedy – i czy – będzie mogła do niego wrócić.
— Wnuczka zrobi wszystko, żeby Lenka do nas wróciła. To maleństwo bardzo źle znosi wyrwanie jej z rodzinnego domu. Nie nawiązuje relacji, nie chce chodzić, nie pozwala nikomu się do siebie zbliżać. Ja się boję, żeby nam drugiego dziecka nie zmarnowali — mówi pani Halina. Pokazuje, że na Lenkę czeka jej pokoik, który do niedawna dzieliła z mamą i swoim małym braciszkiem.
Pytania bez odpowiedzi
Dlaczego dzieci odebrano bez należytej oceny ryzyka? Czy urzędnicy PCPR działali zgodnie z procedurami? Czy śmierci Oskarka można było zapobiec? Te pytania zadaje sobie dziś nie tylko zrozpaczona rodzina, ale i opinia publiczna.
Choć prokuratura prowadzi postępowanie, dla rodziny to nie zwróci życia małemu chłopcu. Dla Magdaleny W. to początek nowej walki – nie tylko o córkę, ale i o oczyszczenie swojego imienia.











































