Chorwacja walczy z jednym z najgroźniejszych pożarów ostatnich lat. Ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie w rejonie Omiša, obejmując zarośla, domy i infrastrukturę.
W regionie Dalmacji trwa dramatyczna walka z jednym z najgroźniejszych pożarów ostatnich lat. Ogień, który wybuchł w rejonie nadmorskiego Omiša, rozprzestrzenia się bardzo szybko, pochłaniając kolejne domy, zarośla i elementy infrastruktury. W ogniu znalazły się już miejscowości Pisak i Marušići – tam też przeprowadzono dramatyczną ewakuację ponad 200 osób.
Wśród ewakuowanych znajdują się turyści i mieszkańcy różnych narodowości, w tym również obywatele Polski, którzy spędzali wakacje na chorwackim wybrzeżu. Ludzie opuszczali swoje domy i miejsca noclegowe w pośpiechu, często zabierając ze sobą jedynie najpotrzebniejsze rzeczy. W regionie panuje chaos, a wiele rodzin poszukuje schronienia z dala od płomieni.
Według informacji przekazanych przez komendanta straży pożarnej Ivana Kovaczevicia, ogień został podłożony celowo. Śledztwo w tej sprawie już trwa. Zniszczenia są ogromne. Dotychczas potwierdzono całkowite spalenie co najmniej 12 domów. Szczególnie niepokojąca jest informacja o uszkodzeniu rafinerii ropy naftowej w Marušići, co stwarza dodatkowe zagrożenie dla ludności i środowiska.
W akcji ratunkowej uczestniczy kilkuset strażaków z całego regionu, wspieranych przez specjalistyczne jednostki i lotnictwo gaśnicze. Nad zagrożonymi terenami nieustannie krążą samoloty typu Canadair oraz śmigłowce, zrzucając wodę na pogorzeliska. Mimo ogromnego wysiłku, sytuacja wciąż jest krytyczna. Wysoka temperatura i silny wiatr o prędkości 17 km/h sprzyjają dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Zamknięcie strategicznej drogi D8 między Omišem a Dubci znacznie utrudniło ewakuację i dostęp do zagrożonych terenów. Dodatkowo, wiele gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu, co potęguje trudności w organizacji pomocy i kontaktach z bliskimi. Do akcji dołączyły także jednostki marynarki wojennej, które wspierają ewakuację drogą morską, umożliwiając ucieczkę tym, którzy utknęli na odciętych od lądu odcinkach wybrzeża.
Jak dotąd nie odnotowano ofiar śmiertelnych ani poważnie rannych, co można uznać za cud w obliczu skali tragedii. Niemniej jednak z godziny na godzinę rośnie liczba osób, które utraciły swoje domy i cały dobytek.
Sytuacja w regionie Omiša wciąż się rozwija. Chorwackie służby apelują o ostrożność i unikanie podróży w rejon objęty ogniem. Rząd zapowiedział uruchomienie funduszy kryzysowych na pomoc dla poszkodowanych oraz wsparcie dla służb ratunkowych.













































