W poniedziałek w Białym Domu odbyło się ważne spotkanie przywódców państw wspierających Ukrainę w wojnie z Rosją. W dyskusjach z udziałem prezydenta USA Donalda Trumpa oraz Wołodymyra Zełenskiego uczestniczyli liderzy kilku krajów Unii Europejskiej. Zabrakło jednak jednego z kluczowych sojuszników Kijowa – Polski.
Nieobecność polskiego przedstawiciela wywołała fale komentarzy i pytań zarówno w kraju, jak i za granicą. Tym bardziej, że Polska od początku wojny zajmuje jedno z czołowych miejsc pod względem pomocy militarnej i humanitarnej dla Ukrainy.
Brak delegacji w Waszyngtonie stał się tematem licznych sporów między Kancelarią Prezydenta a rządem. Obie strony przerzucają się odpowiedzialnością za dyplomatyczne zaniedbanie.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka, stwierdził, że za zaproszenia na takie spotkania odpowiada Biały Dom, a prezydent USA kierował je do głów państw. Tymczasem – jego zdaniem – to Prezydent RP powinien był podjąć decyzję o udziale lub wydelegowaniu reprezentanta.
Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, tłumaczy natomiast, że inicjatywa ta miała charakter polityczny, w którą naturalnie powinien zaangażować się szef rządu. Podkreślił, że prezydent Karol Nawrocki prowadził rozmowy z Donaldem Trumpem wcześniej i stanowisko Polski zostało przekazane.
Były ambasador USA w Polsce, Mark Brzeziński, wprost ocenił tę sytuację jako „trudną do zrozumienia”. – Polska była jednym z głównych orędowników pomocy dla Ukrainy. Jej brak przy stole, przy którym zapadają decyzje, nie wygląda dobrze – mówił w wywiadzie dla Fakt.pl.
Political analysts zwracają uwagę, że nawet symboliczne uczestnictwo – na poziomie ministra lub ambasadora – byłoby wyrazem zaangażowania i uniknęłoby wrażenia dyplomatycznej izolacji.
Zarówno rząd, jak i prezydent zapewniają, że Polska nadal odgrywa znaczącą rolę we wspieraniu Ukrainy. Jednak obserwatorzy podkreślają, że nieobecność w takim formacie może osłabić naszą pozycję negocjacyjną na arenie międzynarodowej.
W oczekiwaniu na oficjalne wyjaśnienia, część komentatorów już sugeruje, że spór między kancelariami stał się kolejnym elementem rywalizacji wewnętrznej, odbywającej się kosztem polskiej dyplomacji.
W najbliższych tygodniach zapowiadane są kolejne spotkania międzynarodowe poświęcone odbudowie Ukrainy. Pojawia się pytanie, czy Polska zdoła odzyskać dyplomatyczną inicjatywę oraz czy rząd i prezydent będą w stanie znaleźć wspólny język przed kolejnymi ważnymi rozmowami.











































