Ordynator z poznańskiego szpitala wyprowadzony w kajdankach. Zarabiał krocie… Śledztwo w sprawie trwa

0
2215

W poniedziałek, 6 października 2025 roku, w Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu doszło do niecodziennej sytuacji. Podczas pełnienia dyżuru na oddziale neurologii funkcjonariusze policji zatrzymali ordynatora tej jednostki – dr. n. med. Jacka D. Lekarz został wyprowadzony w kajdankach z budynku szpitala w obecności personelu i pacjentów.

Jak ustalono, zatrzymanie ma związek z toczącym się śledztwem dotyczącym podejrzenia poświadczania nieprawdy w dokumentacji medycznej oraz wykorzystywania tej dokumentacji w postępowaniach sądowych. Według ustaleń dziennikarzy Faktu, oprócz ordynatora zatrzymano również pięć innych osób, które nie są pracownikami szpitala – wśród nich mają być osoby współpracujące przy sporządzaniu opinii medycznych oraz pacjenci występujący w postępowaniach odszkodowawczych.

Śledztwo i działania służb

Zatrzymania przeprowadzili funkcjonariusze policji działający na polecenie prokuratury. Jak poinformowano, śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną pacjentów, a także dokonali przeszukania gabinetu ordynatora.
Na razie śledczy nie ujawniają szczegółów sprawy ani zarzutów, które mogłyby zostać przedstawione lekarzowi. Postępowanie jest prowadzone w kierunku czynów z art. 271 Kodeksu karnego, czyli poświadczania nieprawdy w dokumentach urzędowych, co zagrożone jest karą do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Reakcja szpitala

Dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, prof. Dawid Murawa, potwierdził, że do zatrzymania doszło na terenie placówki. – „Ordynator został zatrzymany podczas dyżuru. Policjanci pojawili się w szpitalu z nakazem. Zabezpieczono dokumenty, a oddział pracuje normalnie” – powiedział dyrektor w rozmowie z Faktem.

Prof. Murawa przyznał, że dr Jacek D. był jednym z najbardziej zaangażowanych lekarzy w placówce. – „Był rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę dyżurów. Jego miesięczne wynagrodzenie sięgało nawet stu tysięcy złotych” – dodał.

Dyrektor zaznaczył również, że jeśli prokuratura postawi zarzuty lekarzowi, umowa o pracę zostanie natychmiast zawieszona. Na ten moment ordynator jest nieobecny w pracy, a jego obowiązki tymczasowo przejęli pozostali lekarze oddziału neurologii.

Tło sprawy

Dr Jacek D. był znaną postacią w środowisku medycznym Poznania. Od lat kierował oddziałem neurologii w szpitalu wojewódzkim, ciesząc się opinią doświadczonego specjalisty i organizatora pracy. Jego nazwisko pojawiało się również w kontekście opinii lekarskich sporządzanych dla sądów w sprawach o odszkodowania i renty, co – jak nieoficjalnie podają źródła – mogło być jednym z wątków obecnego śledztwa.

Według niepotwierdzonych doniesień, śledczy badają, czy w dokumentacji medycznej nie dochodziło do nieprawidłowości mających na celu wzmocnienie roszczeń pacjentów wobec instytucji ubezpieczeniowych lub sądów.

Oddział działa dalej

Pomimo zatrzymania ordynatora, szpital zapewnia, że praca oddziału neurologii odbywa się bez zakłóceń. – „Pacjenci są przyjmowani, oddział funkcjonuje normalnie. Sytuacja jest pod kontrolą” – poinformowało biuro prasowe placówki.

Na miejscu pojawiła się również kontrola wewnętrzna mająca zweryfikować poprawność prowadzenia dokumentacji medycznej oraz organizacji dyżurów.

Oczekiwanie na decyzję prokuratury

Na chwilę obecną dr Jacek D. pozostaje zatrzymany, a prokuratura analizuje zabezpieczone materiały. Decyzja o ewentualnych zarzutach ma zapaść w najbliższych dniach.

Sprawa wywołała duże poruszenie w środowisku medycznym i wśród mieszkańców Poznania. Wielu lekarzy i pacjentów, z którymi rozmawiały media, wyrażało zaskoczenie i niedowierzanie wobec działań wobec ordynatora, którego określano jako „pracowitego i oddanego lekarza”. Inni z kolei wskazują, że afera może rzucić światło na problem nadmiernego obciążenia lekarzy dyżurami i niejasnych zasad rozliczeń w szpitalach publicznych.