Pojechali świętować 50. rocznicę ślubu. Do domu wróci sam. Pan Zdzisław stracił ukochaną żonę w katastrofie autokaru

0
1978

Mieli za sobą pół wieku wspólnego życia. Pan Zdzisław i jego żona Helena wybrali się do Medziugorie, by uczcić 50. rocznicę ślubu. Pielgrzymka, która miała być wyjątkowym wydarzeniem, zakończyła się tragedią. W drodze powrotnej autokar z polskimi pielgrzymami uległ katastrofie na Węgrzech. Zginęło 12 osób, wśród nich pani Helena. Jej mąż przeżył.

Do tragicznego wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 1, na autostradzie M3 na Węgrzech. Polski autokar zjechał z drogi i przewrócił się. Na pokładzie znajdowało się 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. W katastrofie zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych.

„Obudził mnie huk. Potem były już tylko krzyki”

Pan Zdzisław, mieszkaniec Strzyżowa na Podkarpaciu, w chwili wypadku spał. Jak opowiedział „Faktowi”, nagle obudził go potężny huk.

— Jak trzasnęło, to się obudziłem. Wszyscy spali, nikt nic nie widział — relacjonował.

Po chwili w rozbitym autokarze rozległy się krzyki i wołania pasażerów. Mężczyzna uważa, że przeżył dzięki przypadkowi. Tuż przed tragedią położył się na podłodze, w przejściu między siedzeniami. Jego żona pozostała na swoim miejscu przy oknie.

To właśnie osoby znajdujące się po stronie, na którą przewrócił się pojazd, miały odnieść najcięższe obrażenia.

Żona zginęła. Musiał dokonać identyfikacji

Po wypadku pana Zdzisława zabrano do szpitala. Początkowo nie wiedział, co stało się z jego żoną. Ratownicy w pierwszej kolejności zajmowali się osobami, które dawały oznaki życia. Później mężczyzna dowiedział się, że Helena nie przeżyła katastrofy. Musiał dokonać identyfikacji żony.

— Dopóki jej nie widziałem, to było inaczej. Teraz mam ją cały czas przed oczami — powiedział w rozmowie z „Faktem”. Dla mężczyzny, który przez 50 lat dzielił z żoną codzienność, wiadomość o jej śmierci była ciosem, którego nie sposób opisać.

Mieli świętować złote gody

Wyjazd do Medziugorie nie był przypadkowy. Małżonkowie od lat wspólnie uczestniczyli w pielgrzymkach, a tym razem chcieli uczcić wyjątkowy jubileusz. — Pojechaliśmy na 50. rocznicę ślubu. Chcieliśmy sobie ją uczcić, a tu masz… — mówił pogrążony w żałobie pan Zdzisław.

Małżonkowie byli razem przez pół wieku. Jak wspomina mężczyzna, łączyła ich silna więź. — Tak bardzo się szanowaliśmy, kochaliśmy się — wyznał. Tragiczny los sprawił, że zamiast wrócić razem do domu, pan Zdzisław będzie musiał rozpocząć życie bez żony.

„Najgorsze będzie, jak wrócę do domu”

Mężczyzna przyznaje, że najbardziej obawia się chwili powrotu do Strzyżowa. To właśnie tam przez dziesięciolecia wspólnie budowali swoje życie. — Dopiero będę przeżywał, jak do domu przyjadę, zupełnie sam — powiedział.

Na rodzinę czeka również kolejny bolesny moment. We wrześniu miało odbyć się wesele wnuczki. Zamiast radosnego rodzinnego spotkania bliscy będą musieli zmierzyć się z żałobą. Pomimo ogromnego cierpienia pan Zdzisław nie traci wiary. W rozmowie podkreślał, że wierzy w Boga i próbuje znaleźć sens w tragedii, która odebrała mu ukochaną żonę.

Tragiczny bilans katastrofy

Katastrofa na Węgrzech wstrząsnęła rodzinami ofiar i całą Polską. Autokarem wracała z Medziugorie pielgrzymka z Podkarpacia. Według informacji przekazanych przez polskie służby w wypadku zginęło 12 obywateli Polski. Poszkodowani trafili do szpitali w Egerze i Miszkolcu, a część rannych była w ciężkim lub krytycznym stanie.

Węgierska policja informowała, że autokar zjechał z prostej drogi do rowu i przewrócił się. Według wstępnych ustaleń jednym z rozważanych scenariuszy było zaśnięcie kierowcy, jednak dokładne przyczyny katastrofy mają zostać ustalone w toku postępowania.

Dla pana Zdzisława przyczyna wypadku nie zmieni jednak tego, co stało się najważniejsze. Z pielgrzymki, która miała być pięknym zwieńczeniem 50 wspólnie spędzonych lat, wróci bez ukochanej Heleny.

DZISIAJ GRZEJE:  „Wszyscy krzyczeli: ratunku!”. Wstrząsająca relacja pasażerki polskiego autokaru na Węgrzech

DZISIAJ GRZEJE:  „Zerwałem się na równe nogi”. Właściciel firmy o tragedii polskiego autokaru na Węgrzech