Dramatyczny telefon w środku nocy przerwał sen właściciela firmy przewozowej z Jasła. To właśnie wtedy dowiedział się o katastrofie autokaru, którym z Medziugorie wracali polscy pielgrzymi. W tragicznym wypadku na Węgrzech zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych.
Do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej autostradzie M3. Polski autokar, którym podróżowali uczestnicy pielgrzymki wracający z Bośni i Hercegowiny, zjechał z jezdni i wpadł do przydrożnego rowu. Pojazd przewrócił się. Na miejscu natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa.
Według najnowszych informacji w katastrofie życie straciło 12 osób. Dziesięciu poszkodowanych znajduje się w ciężkim stanie, a pięć osób jest w stanie zagrożenia życia. Ranni trafili do szpitali w Egerze, Miszkolcu i Debreczynie.
Telefon, którego nikt nie chciał odebrać
O tragedii właściciel firmy przewozowej dowiedział się krótko po godzinie 1 w nocy. Jak relacjonował w rozmowie z mediami, telefon od pilota wycieczki natychmiast postawił go na nogi.
— Dostałem telefon po pierwszej w nocy. Szybko zerwałem się na równe nogi — relacjonował Tadeusz Dykas. Po przekazaniu informacji o wypadku właściciel firmy wraz ze współpracownikami ruszył na Węgry, by pomóc poszkodowanym. Na miejscu był już około godziny 7 rano.
Skala tragedii była ogromna. Autokarem podróżowało łącznie 59 osób, w tym 57 pielgrzymów oraz dwóch kierowców. Pasażerowie wracali do Polski po pielgrzymce do Medziugorie.
„To byli doświadczeni kierowcy”
Właściciel firmy podkreślał, że kierowcy, którzy znajdowali się za kierownicą autokaru, byli doświadczeni. Obaj mieli już wcześniej pokonywać podobne trasy. Nie wiadomo jednak, który z nich prowadził pojazd w chwili wypadku. Obaj kierowcy przeżyli katastrofę.
Jednocześnie śledczy badają, dlaczego autokar nagle zjechał z jezdni. Wśród wstępnie rozpatrywanych hipotez pojawiła się możliwość zaśnięcia kierowcy za kierownicą, jednak na tym etapie nie jest to ostatecznie potwierdzona przyczyna tragedii.
Trwa wyjaśnianie przyczyn tragedii
Węgierskie służby prowadzą postępowanie mające wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia. Równolegle działania prowadzą polskie służby oraz prokuratura. Na miejscu pracują również polscy przedstawiciele konsularni, którzy zajmują się poszkodowanymi oraz kontaktem z rodzinami.
Dla bliskich ofiar i rannych niedzielny poranek przyniósł dramatyczną wiadomość, której nikt się nie spodziewał. Pielgrzymka, która miała zakończyć się spokojnym powrotem do Polski, zamieniła się w jedną z najtragiczniejszych katastrof z udziałem polskich turystów w ostatnich latach.
Najważniejsze pytania dotyczące przyczyn wypadku wciąż pozostają bez odpowiedzi. Śledczy będą musieli ustalić, co wydarzyło się w ostatnich minutach przed tym, jak autokar zjechał z autostrady M3.














































