W środowe popołudnie w podwarszawskich Ząbki doszło do dramatycznego zdarzenia. Na terenie jednego ze żłobków zmarło niespełna dwuletnie dziecko. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i długiej reanimacji życia malucha nie udało się uratować. Sprawę wyjaśniają policja oraz prokuratura.
Do tragedii doszło w placówce przy ulicy Kwiatowej. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie około godziny 16:20. Na miejsce skierowano zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarną oraz policję. Funkcjonariusze pojawili się na miejscu kilka minut po zgłoszeniu. Ratownicy przez długi czas walczyli o życie dziecka, jednak lekarz stwierdził zgon.
Jak przekazał młodszy aspirant Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji, okoliczności zdarzenia są obecnie ustalane pod nadzorem prokuratora. Na razie śledczy nie podają szczegółowych informacji dotyczących przyczyn tragedii. Wiadomo jedynie, że opiekunowie pracujący w placówce byli trzeźwi. Rodzice dziecka zostali objęci pomocą psychologiczną.
W Internecie pojawiły się komentarze sugerujące, że dziecko mogło utonąć w oczku wodnym znajdującym się na posesji sąsiadującej ze żłobkiem. Według tych informacji furtka prowadząca z terenu placówki na tę posesję miała pozostać niedomknięta. Informacje te nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez służby prowadzące postępowanie.
Na miejscu doszło do przejmujących scen. Jeden z druhów Ochotniczej Straży Pożarnej zdjął hełm i w skupieniu podczas reanimacji modlił się o życie maleństwa…
Tragedia wstrząsnęła mieszkańcami Ząbek i całego regionu. W mediach społecznościowych pojawiają się liczne wyrazy współczucia dla rodziny dziecka oraz słowa uznania dla ratowników walczących o jego życie.
Zdjęcia “Miejski Reporter”










































