Nowe informacje o Katarzynie W. Skazana za śmierć małej Madzi przygotowuje się do życia na wolności.

0
2129

Ponad dwanaście lat temu cała Polska żyła dramatyczną sprawą z Sosnowca. W styczniu 2012 roku Katarzyna W. zgłosiła porwanie swojej półrocznej córeczki, Madzi. Przez kilka dni kraj śledził akcję poszukiwawczą, a historia matki błagającej o pomoc poruszyła opinię publiczną. Prawda, która wyszła na jaw, wstrząsnęła jednak wszystkimi — dziecko nie zostało porwane, lecz zmarło w wyniku uduszenia.

Po procesie sądowym w 2013 roku Katarzyna W. została skazana prawomocnie na 25 lat pozbawienia wolności. Od tamtej pory odbywa karę w zakładzie karnym dla kobiet w Lublińcu. Dziś – po ponad połowie wyroku – pojawiają się informacje, że kobieta znacząco się zmieniła.


Od medialnej afery do ciszy za murami więzienia

Początki pobytu Katarzyny W. w więzieniu nie należały do łatwych. Jak relacjonują źródła, kobieta przez długi czas miała problemy emocjonalne, często wybuchała, płakała i przekonywała współosadzone o swojej niewinności. Z czasem jednak – jak informuje „Fakt” – jej zachowanie zaczęło się stabilizować.

Obecnie, według relacji, Katarzyna W. zmieniła nazwisko, unika konfliktów i nie chce zwracać na siebie uwagi. Nie angażuje się w więzienne spory, nie „gwiazdorzy” i stara się funkcjonować jak każda inna osadzona. Pracuje na terenie zakładu – wykonuje prace porządkowe. Choć zarobki są symboliczne, regularnie spłaca nimi swoje zobowiązania wobec Skarbu Państwa. Dług, który po latach spadł z 200 tys. do około 140 tys. zł, wciąż ciąży nad jej przyszłością.


Przemiana czy kalkulacja?

Według osób znających warunki panujące w zakładzie karnym w Lublińcu, zmiana zachowania skazanej nie jest tylko pozorna. Kobieta przestała buntować się przeciw zasadom, zaczęła uczestniczyć w programach resocjalizacyjnych i wyraźnie „spokorniała”.

Niektórzy jednak zwracają uwagę, że taka postawa może mieć również wymiar pragmatyczny — po 20 latach odbycia kary, czyli około roku 2032, Katarzyna W. będzie mogła ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Aby sąd mógł rozważyć taki wniosek, osadzona musi wykazać trwałą poprawę zachowania i brak zagrożenia dla społeczeństwa.


Życie po wyjściu – wielki znak zapytania

Nawet jeśli wniosek o wcześniejsze zwolnienie zostałby rozpatrzony pozytywnie, droga do normalności nie będzie łatwa. Katarzyna W. – dziś w wieku 37 lat – w chwili opuszczenia więzienia będzie miała ponad 40 lat, bez mieszkania, z ogromnym zadłużeniem i z piętnem jednej z najbardziej znanych zbrodni w Polsce.

Społeczne odrzucenie i brak zaufania to bariery, które trudno będzie pokonać. Statystyki pokazują, że co czwarta kobieta opuszczająca więzienie wraca za kratki. Dla Katarzyny W. powrót do życia w społeczeństwie może okazać się szczególnie trudny.


Cisza po burzy

Dziś kobieta nie kontaktuje się z mediami, nie odpowiada na listy, unika rozgłosu. Jak podają funkcjonariusze służby więziennej, stara się żyć spokojnie i nie sprawia problemów. Z zewnątrz nie przypomina już tej osoby, którą pamięta opinia publiczna sprzed lat — z głośnych konferencji i dramatycznych apeli o pomoc.

Wszystko wskazuje na to, że Katarzyna W. przeszła głęboką przemianę. Czy rzeczywiście zrozumiała wagę swojego czynu i szczerze żałuje – pozostaje pytaniem otwartym. Odpowiedź na nie być może poznamy dopiero wtedy, gdy ponownie stanie przed sądem, ubiegając się o wolność.


Tragedia, która na zawsze pozostanie symbolem

Sprawa śmierci małej Madzi na zawsze pozostanie jednym z najbardziej poruszających wydarzeń we współczesnej historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. To historia nie tylko o zbrodni, ale i o upadku, który wstrząsnął całym społeczeństwem.

Katarzyna W.