Na terenie jednej z posesji w gminie Nasielsk (woj. mazowieckie) doszło do dramatu, który wstrząsnął lokalną społecznością. Podczas prac porządkowych zginął 5-letni chłopiec. Mimo interwencji śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i walki lekarzy w szpitalu w Warszawie, dziecka nie udało się uratować.
Nieszczęśliwy zbieg okoliczności
Do zdarzenia doszło w trakcie wycinki drzewa na podwórku. Według ustaleń śledczych ojciec rozpoczął prace, prosząc dzieci o powrót do domu. Matka, będąca w zaawansowanej ciąży, w tym czasie wyszła z podwórka, ponieważ źle się poczuła.
Pięcioletni chłopiec, zamiast zostać w domu, niezauważony wrócił na miejsce, gdzie trwały prace. W chwili, gdy ojciec ścinał konary, jeden z nich spadł i uderzył dziecko w głowę.
Walka o życie
Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Do akcji zadysponowano również śmigłowiec LPR, który przetransportował chłopca do specjalistycznego szpitala w Warszawie. Niestety, pomimo intensywnej opieki medycznej, dziecko zmarło następnego dnia.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był rozległy uraz czaszkowo-mózgowy.
Śledztwo prokuratury
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Pułtusku. Postępowanie prowadzone jest pod kątem narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci.
Śledczy przesłuchują świadków, a także ustalają szczegółowy przebieg wydarzeń i odpowiedzialność osób dorosłych.
Wstrząs dla lokalnej społeczności
Tragedia odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców gminy. Rodzina chłopca pogrążona jest w żałobie, a sąsiedzi i znajomi organizują wsparcie.
To bolesne przypomnienie, jak niebezpieczne mogą być prace związane z wycinką drzew i jak ważne jest, by w ich trakcie dzieci pozostawały pod stałą opieką.












































