Argentyński piłkarz Lucas Trejo przeżywa dramat, którego nie sposób opisać słowami. Po kilku dniach pełnych nadziei i desperackich poszukiwań ratownicy odnaleźli ciała jego żony Yaniny Maranelli oraz dwójki ich dzieci – Aarona i Ainhoi. Rodzina zginęła pod gruzami budynku, który zawalił się podczas potężnych trzęsień ziemi, jakie 24 czerwca nawiedziły Wenezuelę.
Przez ponad 70 godzin trwała walka z czasem. Trejo, zawodnik wenezuelskiego klubu Deportivo La Guaira, za pośrednictwem mediów społecznościowych apelował o informacje i modlitwę. W akcję poszukiwawczą zaangażowali się ratownicy, kibice oraz ludzie związani ze światem futbolu, licząc na cud. Niestety, finał poszukiwań okazał się tragiczny. Informację o śmierci najbliższych piłkarza potwierdził jego klub, składając kondolencje zawodnikowi i jego rodzinie.
Katastrofa, która dotknęła Wenezuelę, należy do najtragiczniejszych w historii kraju. Dwa silne trzęsienia ziemi doprowadziły do zawalenia setek budynków, a tysiące ludzi zostało uwięzionych pod gruzami. Ratownicy wciąż prowadzą akcje poszukiwawcze, choć z każdą kolejną godziną maleją szanse na odnalezienie żywych. Według najnowszych danych liczba ofiar przekroczyła 1400 osób, a tysiące mieszkańców pozostają rannych lub zaginionych.
Śmierć rodziny Lucasa Trejo poruszyła środowisko piłkarskie nie tylko w Wenezueli, ale i na całym świecie. Do zawodnika napływają wyrazy współczucia od klubów, piłkarzy i kibiców, którzy solidaryzują się z nim w obliczu niewyobrażalnej straty.
Historia argentyńskiego obrońcy stała się jednym z najbardziej przejmujących symboli ludzkiego dramatu, jaki rozegrał się po niszczycielskim kataklizmie. Za statystykami dotyczącymi liczby ofiar kryją się bowiem konkretne rodziny, marzenia i życia, które w jednej chwili zostały bezpowrotnie przerwane.












































