We wtorkowy poranek w miejscowości Wyryki Wola w powiecie włodawskim (woj. lubelskie) doszło do niebezpiecznego incydentu. Fragment rosyjskiego drona, zestrzelonego nad terytorium Polski, uderzył w budynek mieszkalny. Uszkodzeniu uległ dach oraz samochód stojący przy posesji. Na szczęście, w zdarzeniu nikt nie został ranny.
Dramatyczny poranek na Lubelszczyźnie
Około godziny 6:45 władze gminy otrzymały zgłoszenie, że w Wyrykach coś spadło na jeden z domów. Na miejsce natychmiast skierowano wojsko, policję, straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Służby potwierdziły, że w budynek uderzył obiekt przypominający drona bojowego.
– Uszkodzenia są poważne, ale najważniejsze jest to, że nikomu nic się nie stało. Mieszkańcy przeżyli ogromny stres – powiedział Bernard Błaszczuk, wójt gminy Wyryki.
Szkoły zamknięte, służby w akcji
Z uwagi na bezpieczeństwo mieszkańców władze lokalne zdecydowały o odwołaniu zajęć w dwóch szkołach w gminie. Teren wokół budynku został zabezpieczony, a wojsko prowadzi szczegółowe oględziny szczątków maszyny. Mieszkańcy otrzymali także wsparcie psychologiczne.
– To cud, że nikt nie zginął. W momencie uderzenia w domu przebywała rodzina – podkreślają sąsiedzi.
Rosyjskie drony nad Polską
Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, był to element szerokiego rosyjskiego ataku dronowego na Ukrainę. Część maszyn wleciała w polską przestrzeń powietrzną i została zestrzelona przez myśliwce F-16. Niestety, fragmenty jednej z nich spadły na zabudowania w Wyrykach.
Podobne szczątki odnaleziono również w Czosnówce koło Białej Podlaskiej oraz w okolicach miejscowości Cześniki. To pierwszy tak poważny incydent tego typu od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Reakcja władz i wojska
Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że Polska pozostaje w stałym kontakcie z sojusznikami z NATO. – Każde naruszenie naszej przestrzeni powietrznej traktujemy z najwyższą powagą. Wojsko jest w gotowości – podkreślają przedstawiciele resortu.
Rząd zapowiedział również analizę systemów obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej w regionie.
Mieszkańcy w szoku
Choć nikomu nic się nie stało, w Wyrykach panuje poczucie niepewności. – Do tej pory wojna była gdzieś obok, na Ukrainie. Teraz przyszła do nas. Strach pomyśleć, co by było, gdyby dron uderzył kilka metrów dalej – mówi jedna z mieszkanek.











































