Tuszów Narodowy/Podkarpackie, 23 sierpnia 2025 – W piątek, 22 sierpnia, odbył się pogrzeb tragicznie zmarłych nastolatków: 19-letniej Dominiki i jej 12-letniego brata Grzesia. Ceremonia, która odbyła się w kościele parafialnym w Tuszowie Narodowym, była niezwykle przejmująca i zgromadziła tłumy lokalnej społeczności.
Dwie białe trumny zostały otoczone morzem białych kwiatów — symbolu niewinności i żalu. Nic dziwnego, że żałobnicy wypełnili zarówno wnętrze świątyni, jak i teren przed nią, bo nie wszyscy zmieścili się wewnątrz.
Poruszające słowa na pogrzebie rodzeństwa zabitego przez pijanego kierowcę
Podczas nabożeństwa wzruszenia nie krył ksiądz, który starał się pocieszyć pogrążoną w żałobie rodzinę. Jego słowa wybrzmiały głęboko:
„Gdy człowiek przychodzi na świat, płacze, a bliscy się cieszą. Kiedy odchodzi, to on milczy, a bliscy płaczą. Oni tak naprawdę nie umarli, tylko odeszli. Wciąż są z nami.”
Na zewnątrz pogoda zdawała się współgrać z powagą chwili – wzmógł się wiatr, chmury zasłoniły niebo, a w oddali słychać było pasące się owce, podkreślając ciszę i skołatane serca lokalnej społeczności.
Tragiczne okoliczności tej tragedii
Do wypadku doszło w poniedziałek, 18 sierpnia, około godziny 20:40, na skrzyżowaniu dróg powiatowej i gminnej w miejscowości Grochowe (powiat mielecki). Trójka nastolatków — Dominika, jej brat Grześ oraz jej 18-letni chłopak pochodzący z Niemiec — wracali sprzed domu dziadków.
Ich samochód seat toledo wjechał na skrzyżowanie, kiedy nagle z ogromną siłą uderzyła w niego laweta prowadzona przez nietrzeźwego kierowcę. Ofiary wypadku zginęły na miejscu. Na miejscu tragicznych zdarzeń potrzebny był specjalistyczny sprzęt ratowniczy, ale był już za późno. W wypadku zginęli na miejscu.
Kierowca lawety, 43-letni Artur C., miał około 1,5 promila alkoholu we krwi i uciekał przed policją, ignorując sygnały świetlne i dźwiękowe. Po uderzeniu w seat, porzucił pojazd i próbował uciec pieszo — został zatrzymany przez funkcjonariuszy.
Sprawca w areszcie — grozi mu wieloletnie więzienie
Prokuratura postawiła mu zarzuty: spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości, prowadzenia pojazdu w stanie po uprzednim skazaniu za podobne przestępstwo, niezatrzymania się do kontroli, a także składania gróźb karalnych wobec członka rodziny. Za te czyny grozi mu nawet do 30 lat więzienia. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Społeczność Grochowego i okolic wciąż nie może uwierzyć w to, co się wydarzyło. Rodzina, znajomi i mieszkańcy są pogrążeni w żalu. Jeden z sąsiadów wspominał ze łzami:
„Widzisz rano uśmiechniętego człowieka z psem, a wieczorem go nie ma.”
Przenikające ciszę emocje i wspomnienia
To tragiczne wydarzenie pochłonęło życie trójki młodych ludzi, których przyszłość została brutalnie przerwana. Ich pogrzeb – pełen bólu, symboli i wspierających słów — pozostanie w pamięci całej społeczności.
Ceremonia pogrzebowa Dominiki i Grzesia była przejmującym przejawem żalu i solidarności lokalnej społeczności. Zginęli w tragicznych okolicznościach, w wyniku ucieczki pijanej lawety przed policją. Sprawca stoi przed perspektywą długiego więzienia. Niepokojące echo tej tragedii niesie się daleko poza Podkarpacie.











































