Lata koszmaru w rodzinie zastępczej. Dzieci miały być bite, głodzone i wykorzystywane

0
61

Mieli dać skrzywdzonym dzieciom bezpieczny dom. Zamiast tego – jak ustalili śledczy – stworzyli miejsce pełne przemocy, strachu i cierpienia. Sprawa zawodowej rodziny zastępczej z Łęczycy w województwie łódzkim do dziś uznawana jest za jedną z najbardziej bulwersujących afer związanych z pieczą zastępczą w Polsce.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragiczna śmierć 16-latka przy torach. Śledczy badają możliwy związek z niebezpiecznym trendem

Bożena i Jan A. od 2007 roku prowadzili zawodową rodzinę zastępczą. Trafiały do nich dzieci po trudnych doświadczeniach rodzinnych – zaniedbane, pozbawione opieki lub wychowujące się w patologicznych warunkach. Instytucje miały nadzieję, że właśnie tam znajdą spokój i stabilizację. Według prokuratury rzeczywistość okazała się dramatycznie inna.

O tragedii dzieci dowiedziano się dopiero siedem lat później. W 2014 roku jedno z nich opowiedziało szkolnemu pedagogowi o tym, co dzieje się w domu zastępczym. Informacja została przekazana do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, a następnie policji. Rozpoczęte śledztwo ujawniło szokujące szczegóły.

DZISIAJ GRZEJE:  Internet nie dowierza. Proste pytanie maturalne z matematyki zaskoczyło Julię Wieniawę

Zdaniem śledczych opiekunowie regularnie bili dzieci pięściami i pasami, zmuszali je do wielogodzinnego stania na baczność i stosowali wobec nich upokarzające kary. Podopiecznym ograniczano jedzenie oraz kontakty z rówieśnikami. W domu miały padać wyzwiska i groźby, a dzieci żyły w ciągłym strachu.

Najbardziej przerażające zarzuty dotyczyły przemocy seksualnej. Jan A. miał dopuszczać się czynów pedofilskich wobec dzieci pozostających pod jego opieką. Według aktu oskarżenia zmuszał podopiecznych do zachowań seksualnych oraz seksu oralnego. Zarzuty usłyszała również córka małżeństwa, Karolina A., której śledczy zarzucili podobne zachowania wobec dzieci.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragedia podczas Mistrzostw Polski Skuterów Wodnych w Płocku. Nie żyje 19-letni zawodnik

Po zatrzymaniu rodziny wszystkie dzieci zostały natychmiast odebrane z domu i objęte opieką psychologiczną. W toku postępowania biegli psychiatrzy uznali jednak, że Karolina A. była w chwili popełniania czynów niepoczytalna. Kobieta nie stanęła więc przed sądem.

Sąd Rejonowy w Łęczycy skazał Jana A. za znęcanie się nad podopiecznymi i czyny lubieżne wobec nich na karę 9 lat więzienia, jednocześnie dożywotnio zakazał mu pracy wychowawczej. Jego żona za znęcanie się nad dziećmi usłyszała wyrok 2,5 roku więzienia.

DZISIAJ GRZEJE:  Zbigniew Ziobro zauważony w USA. Nowe zdjęcie z lotniska wywołało polityczną burzę