Dankowice (woj. śląskie). Do poważnego wypadku drogowego doszło we wtorkowy wieczór, 16 czerwca, przy ul. św. Maksymiliana Kolbego w Dankowicach. Samochód osobowy, którym podróżowała grupa nastolatków, zjechał z drogi i z dużą siłą uderzył bokiem w drzewo. Na miejsce skierowano liczne służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb o godz. 18.49. Po przybyciu na miejsce strażacy zastali rozbity samochód znajdujący się poza jezdnią. W trakcie akcji ratunkowej stan jednej z poszkodowanych osób pogorszył się, dlatego podjęto decyzję o zadysponowaniu śmigłowca LPR.
Jak ustalili policjanci, za kierownicą pojazdu siedziała 17-letnia dziewczyna, która nie posiadała uprawnień do kierowania samochodem. Nastolatka zabrała na przejażdżkę swoich znajomych. W aucie znajdowało się łącznie sześć osób, czyli o jedną więcej, niż przewiduje liczba miejsc w pojeździe.
– Wszyscy byli trzeźwi. Dziewczyna nie miała uprawnień – poinformował podkom. Sławomir Kocur z Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Funkcjonariusz zaznaczył również, że brak doświadczenia i odpowiednich kwalifikacji mógł mieć wpływ na przebieg zdarzenia.
W wyniku wypadku cztery osoby zostały przewiezione do szpitali. Jedna trafiła do placówki w Katowicach, dwie do Oświęcimia, a jedna do szpitala pediatrycznego w Bielsku-Białej. Na razie nie podano szczegółowych informacji dotyczących ich stanu zdrowia.
Po zdarzeniu część uczestników oddaliła się z miejsca wypadku, jednak policjanci szybko ustalili ich tożsamość i dotarli do wszystkich osób biorących udział w zdarzeniu. Jak podkreślają funkcjonariusze, najważniejsze było upewnienie się, że nikt nie znajduje się w niebezpieczeństwie i wszyscy otrzymali niezbędną pomoc medyczną.
Śledczy nadal wyjaśniają dokładne okoliczności wypadku. Nie ustalono jeszcze, w jaki sposób 17-latka weszła w posiadanie samochodu. Wiadomo jedynie, że pojazd nie został skradziony. Policja na obecnym etapie traktuje sprawę jako wypadek drogowy i nie przesądza jeszcze o ewentualnych konsekwencjach prawnych dla uczestników zdarzenia.
Sprawa pozostaje w toku, a funkcjonariusze prowadzą dalsze czynności mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności tego niebezpiecznego zdarzenia.











































