W jednym z autobusów komunikacji miejskiej w Gdańsku rozegrały się sceny niczym z filmu sensacyjnego. Pasażerowie linii 289 przeżyli chwile prawdziwego strachu, gdy do pojazdu wszedł mężczyzna uzbrojony w dużą maczetę. Interweniowała policja.
Do zdarzenia doszło w rejonie ulicy Łagiewniki. Według relacji świadków mężczyzna zachowywał się agresywnie i wzbudzał niepokój mieszkańców jeszcze przed wejściem do autobusu. Świadkowie zawiadomili służby, informując, że ma przy sobie niebezpieczne narzędzie przypominające maczetę.
Policjanci szybko namierzyli autobus i zatrzymali go do kontroli. W środku znajdowało się kilkunastu pasażerów. Najbardziej dramatyczne chwile przeżyła 17-letnia dziewczyna siedząca tuż przed podejrzanym.
– Kiedy policjanci kazali mu oddać broń, wyciągnął maczetę z kieszeni. Ludzie zaczęli krzyczeć i uciekać na drugi koniec autobusu – relacjonowała nastolatka.
Funkcjonariusze obezwładnili 34-latka bez konieczności użycia broni palnej. Jak poinformowała policja, mężczyzna był pijany – badanie wykazało ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Maczeta miała około pół metra długości.
Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Policja prowadzi dalsze czynności i wyjaśnia okoliczności całego zajścia. Mężczyzna może usłyszeć zarzuty związane z posiadaniem niebezpiecznego narzędzia oraz stwarzaniem zagrożenia dla życia i zdrowia pasażerów.











































