„Wszyscy krzyczeli: ratunku!”. Wstrząsająca relacja pasażerki polskiego autokaru na Węgrzech

0
1

To były sekundy, które na zawsze zmieniły życie pasażerów polskiego autokaru. W nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej autostradzie M3 doszło do tragicznego wypadku. Pojazd przewożący pielgrzymów z Podkarpacia wracał z Medziugorie. Zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Jedna z ocalałych pasażerek, pani Helena, opowiedziała o dramatycznych chwilach spędzonych we wraku.

Do katastrofy doszło w rejonie miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem podróżowało 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. Pojazd zjechał z autostrady i uległ poważnemu zniszczeniu. Wśród podróżujących byli głównie mieszkańcy Podkarpacia, wracający z pielgrzymki do Bośni i Hercegowiny.

„Nagle bum. Przewrócił się autobus”

Pani Helena w rozmowie z agencją Reutera opisała moment, w którym doszło do tragedii. Jak relacjonowała, rozmawiała wówczas z koleżanką. Nagle autobus stracił stabilność.

Kobieta uderzyła głową, jednak pozostała przytomna. Wokół niej panował chaos. Siedzenia zostały powyrywane, a część pasażerów znalazła się pod nimi. W ciemności trudno było zorientować się, co właściwie się wydarzyło.

— Wszyscy krzyczeli: „ratunku!” — relacjonowała poszkodowana.

Próbowała ratować innych

Mimo własnych obrażeń pani Helena nie czekała bezczynnie na pomoc. Próbowała wydostać spod zniszczonych elementów autokaru innych pasażerów, w tym swoją siostrę.

Jak opowiadała, chwyciła ją za nogi i próbowała wyciągnąć z wraku. Pomagała również mężczyźnie, który został przygnieciony. Za pomocą paska próbowała wydostać go z pułapki.

— Był jeden pisk, jeden jęk. Ludzie byli przygnieceni siedzeniami — wspominała.

Sama również została poszkodowana. Doznała m.in. złamania żeber oraz obrażeń kręgosłupa. W pewnym momencie straciła możliwość dalszego działania i upadła.

Ciemność i walka o wydostanie się z wraku

Pasażerka wspominała także moment, kiedy sama próbowała wydostać się z rozbitego pojazdu. Wokół panowała niemal całkowita ciemność.

Próbowała rękami rozgarniać ziemię, aby znaleźć drogę na zewnątrz. Udało jej się wydostać jedynie częściowo. Ostatecznie z wraku pomogli jej strażacy.

Akcja ratunkowa była wyjątkowo trudna. Służby musiały docierać do osób uwięzionych w przewróconym i poważnie zniszczonym autokarze. Poszkodowanych wydobywano m.in. przy użyciu specjalistycznego sprzętu.

12 osób nie żyje

Bilans tragedii jest dramatyczny. W wypadku zginęło 12 osób. Dziesięć kolejnych osób znajdowało się w stanie bardzo ciężkim, a łącznie rannych zostało 37 pasażerów. Poszkodowani trafili do węgierskich szpitali.

W Polsce rozpoczęto działania mające pomóc poszkodowanym oraz ich rodzinom. Na Węgry skierowano również dodatkową pomoc medyczną. Trwa identyfikacja ofiar tragedii.

Śledztwo ma wyjaśnić dokładne okoliczności katastrofy. Wstępne informacje węgierskich służb wskazywały m.in. na możliwość zaśnięcia kierowcy, jednak ostateczne przyczyny wypadku mają zostać ustalone przez śledczych.

Dla ocalałych pasażerów dramatyczne wydarzenia z węgierskiej autostrady pozostaną traumatycznym wspomnieniem. Relacja pani Heleny pokazuje, jak niewiele czasu wystarczyło, aby spokojna podróż do domu zamieniła się w rozpaczliwą walkę o życie.

Wypadek autokaru na Węgrzech. Relacja poszkodowanej pasażerki: "Wszyscy krzyczeli"