Mszana Górna wciąż pogrążona jest w żałobie po tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się w połowie czerwca. Według ustaleń śledczych 19-letni Kacper W. miał śmiertelnie zaatakować swoją byłą partnerkę, 19-letnią Magdalenę Dz., a następnie odebrać sobie życie. Choć śledztwo trwa, bliscy młodego mężczyzny nie potrafią pogodzić się z tym, co się wydarzyło.
Do tragedii doszło 15 czerwca wieczorem. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, Magdalena Dz. została zaatakowana w pobliżu swojego domu. Mimo podjętej pomocy nie udało się jej uratować. Następnego dnia w pobliskim lesie odnaleziono ciało Kacpra W. Wszystko wskazuje na to, że popełnił samobójstwo.
Wstrząsające wydarzenia poruszyły mieszkańców Mszany Górnej, którzy próbują zrozumieć motywy działania młodego mężczyzny. Wśród nich jest pani Barbara, ciocia Kacpra, która podkreśla, że obraz przedstawiany przez śledczych nie zgadza się z tym, jak zapamiętała swojego siostrzeńca.
– To było dobre, radosne dziecko. Nigdy nie przeszedł obok mojego domu obojętnie. Zawsze mówił „dzień dobry”, był pomocny i uśmiechnięty – wspomina kobieta.
Jak podkreśla, nic nie wskazywało na to, że w życiu 19-latka dzieje się coś niepokojącego. Według jej relacji Kacper pracował zawodowo po ukończeniu szkoły i nie sprawiał problemów wychowawczych.
– Nie widziałam u niego oznak załamania. Nie narzekał, nie mówił o problemach. Jeszcze tego samego dnia rano widziałam go, jak szedł do pracy. Był uśmiechnięty – mówi.
Ciocia przyznaje również, że trudno jej uwierzyć w informacje o udziale siostrzeńca w zbrodni. Emocje związane z tragedią są tym większe, że rodzina wciąż próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zmierzyć z oskarżeniami kierowanymi pod adresem zmarłego.
Kobieta nie ukrywa, że znała także Magdalenę. Jak wspomina, dziewczyna bywała w domu Kacpra i sprawiała dobre wrażenie. Jednocześnie podkreśla, że nie ingerowała w relację młodych ludzi i nie znała szczegółów ich związku ani okoliczności rozstania.
Śledztwo prowadzone przez prokuraturę ma wyjaśnić dokładny przebieg zdarzeń oraz motywy działania sprawcy. Dla mieszkańców Mszany Górnej jest to jednak przede wszystkim osobisty dramat, który odebrał życie dwojgu młodym ludziom i pozostawił wiele pytań bez odpowiedzi.











































