Podczas spaceru z psem zauważył płonącego mężczyznę przy drodze

0
81

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w środowy wieczór w Mikołowie na Śląsku. 40-letni mężczyzna podczas spaceru z psem nagle stanął w płomieniach po tym, jak — według ustaleń policji — niedopałek papierosa miał spaść na jego ubranie. Dzięki błyskawicznej reakcji świadków udało się uniknąć tragedii.

Świadkiem zdarzenia był kierowca przejeżdżający w pobliżu miejsca wypadku. Początkowo myślał, że mężczyzna próbuje ugasić niewielkie ognisko na trawie. Dopiero po chwili zauważył, że pali się odzież człowieka siedzącego przy drodze. Natychmiast zatrzymał samochód, sięgnął po gaśnicę i ruszył z pomocą.

Na miejscu szybko pojawili się także pracownicy firmy ochroniarskiej, którzy wyposażeni w apteczkę udzielili poszkodowanemu pierwszej pomocy przed przyjazdem ratowników medycznych. Policja poinformowała, że zgłoszenie otrzymano około godziny 20. Funkcjonariusze potwierdzili, że przyczyną pożaru był najprawdopodobniej papieros, od którego zapaliły się spodnie 40-latka.

Mężczyzna został przewieziony do szpitala z poparzeniami nóg. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policja wykluczyła udział osób trzecich i traktuje zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek.

To kolejny przypadek pokazujący, jak groźne mogą być pozornie błahe sytuacje związane z używaniem otwartego ognia i papierosów. Służby apelują o ostrożność oraz reagowanie w sytuacjach zagrożenia życia.