Tragiczna śmierć 12-latka w przydomowym basenie – wstępne wyniki sekcji zwłok

0
1308

Mokrzyn (woj. pomorskie) – Wstrząsające wydarzenie z niedzieli, 10 sierpnia, wciąż porusza mieszkańców regionu. 12-letni chłopiec zmarł w przydomowym basenie. W środę Prokuratura Rejonowa w Bytowie ujawniła wstępne ustalenia sekcji zwłok.

Według śledczych, przyczyną śmierci było porażenie prądem. – Sekcja wykazała, że doszło do nagłego porażenia elektrycznego, co doprowadziło do zatrzymania akcji serca – poinformowała prokurator Małgorzata Jackowska-Borek.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragiczna śmierć 4-latka w nagrzanym aucie

Dramatyczne okoliczności

Do tragedii doszło w godzinach popołudniowych. Chłopca w wodzie znalazła jego matka. Natychmiast przystąpiła do reanimacji, a na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Mimo długotrwałej walki o życie, dziecka nie udało się uratować.

Prokuratura zleciła szczegółową analizę techniczną pompy basenowej i instalacji elektrycznej. Biegły stwierdził pewne nieprawidłowości w pracy urządzenia, jednak – jak podkreślono – nie miały one bezpośredniego związku z porażeniem, które doprowadziło do śmierci dziecka.

DZISIAJ GRZEJE:  19-letnia Weronika zginęła podczas wymarzonych wakacji

Śledztwo w toku

Sprawa prowadzona jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci (art. 155 Kodeksu karnego). Śledczy czekają na dodatkowe opinie biegłych i wyniki badań pobranych próbek. To one mają pomóc w ustaleniu, skąd dokładnie pochodził prąd, który poraził chłopca.

– To dopiero początek postępowania. Na ostateczne wnioski będzie trzeba poczekać – zaznacza prokuratura.

DZISIAJ GRZEJE:  6-latek całą noc w samochodzie. Ojciec i wujek bawili się w dyskotece

Wstrząs w lokalnej społeczności

Mieszkańcy Mokrzyna są w głębokim szoku. – Trudno w to uwierzyć, to bardzo porządna rodzina, a chłopiec był pełen energii i radości – mówią sąsiedzi.

Śledczy apelują, by w okresie letnim szczególnie dbać o bezpieczeństwo przy korzystaniu z basenów, zwłaszcza jeśli w pobliżu znajdują się urządzenia elektryczne.

DZISIAJ GRZEJE:  Nietrzeźwy kierowca Mini Coopera utknął przy rzece — jego desperackie próby wyjazdu doprowadziły do pożaru, który strawił auto