W oknie życia prowadzonym przez siostry Nazaretanki w Ostrzeszowie po raz kolejny rozległ się alarm. To już drugi taki przypadek w ciągu zaledwie czterech miesięcy. Tym razem w specjalnie przygotowanym miejscu pozostawiono czteromiesięcznego chłopca.
Siostry, które opiekują się oknem życia, natychmiast zareagowały na sygnał alarmowy. Jak relacjonuje siostra Gertruda, dziecko było spokojne i uśmiechnięte. Chłopiec miał przy sobie butelkę z pokarmem, reklamówkę z ubrankami oraz niewielką kartkę pozostawioną przez osobę, która go przyniosła.
— Miało przy sobie butelkę i malutką karteczkę — opowiada siostra Gertruda. Zakonnice od razu zajęły się niemowlęciem, nakarmiły je i zapewniły mu opiekę do czasu przyjazdu służb.
Zgodnie z obowiązującymi procedurami o zdarzeniu poinformowano pogotowie ratunkowe oraz policję. Ratownicy medyczni zbadali dziecko, a następnie zabrali je pod dalszą opiekę.
Treść pozostawionej kartki nie została ujawniona. Siostra Gertruda podkreśla jednak, że okoliczności wskazują na troskę osoby, która zdecydowała się oddać dziecko do okna życia.
— To, co z nami zostaje, to że rzeczywiście matka oddała to dziecko w dobre ręce, wierząc, że otrzyma drugi dom, drugie życie — mówi zakonnica.
Okna życia funkcjonują jako miejsca umożliwiające anonimowe i bezpieczne pozostawienie dziecka przez rodziców, którzy nie są w stanie zapewnić mu opieki. Każdy taki przypadek uruchamia procedury medyczne i prawne mające na celu zapewnienie dziecku bezpieczeństwa oraz znalezienie dla niego odpowiedniej opieki.
Sprawa czteromiesięcznego chłopca z Ostrzeszowa poruszyła lokalną społeczność i ponownie zwróciła uwagę na rolę okien życia jako formy ratowania najmłodszych w trudnych sytuacjach rodzinnych.











































