Mieszkańcy Sosnowca wciąż żyją tragedią, do której doszło 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. W wypadku zginął poseł Lewicy i społecznik Łukasz Litewka. 57-letni kierowca Mitsubishi, podejrzany o spowodowanie śmiertelnego zdarzenia, od tamtej pory niemal nie opuszcza domu. Sąsiedzi mówią o nim z wyraźnym współczuciem.
Do tragedii doszło, gdy samochód prowadzony przez 57-latka z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z jadącym prawidłowo rowerem Litewką. Poseł zginął na miejscu. Kierowcy grozi do ośmiu lat więzienia za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
Po wypadku mężczyzna miał otrzymać policyjną ochronę. Jak informowano, decyzję podjęto po fali agresywnych komentarzy i gróźb kierowanych pod jego adresem w mediach społecznościowych. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej.
Mieszkańcy ulicy, przy której mieszka podejrzany, twierdzą jednak, że nie zauważyli obecności policji. — Nie, nie było tutaj żadnej policji, nic nie wiedzieliśmy — mówią. Inni dodają, że jeśli funkcjonariusze rzeczywiście pojawiają się w okolicy, robią to bardzo dyskretnie.
Sąsiedzi przyznają również, że wielu z nich dopiero po medialnych doniesieniach dowiedziało się, że sprawa dotyczy mieszkańca ich ulicy. — O wypadku słyszeliśmy, ale nie spodziewałam się, że to właśnie on — relacjonuje jedna z mieszkanek.
Okolica, w której mieszka rodzina 57-latka, przypomina według mieszkańców drogę, na której doszło do tragedii. Szutrowa nawierzchnia i liczne dziury od lat były problemem lokalnej społeczności. Teraz ma się to zmienić — rozpoczęto przygotowania do długo wyczekiwanego remontu i budowy kanalizacji.
Dom rodziny pozostaje zamknięty i odizolowany od otoczenia. Rolety są opuszczone, a bliscy unikają kontaktu z mediami. Żona podejrzanego wraca do domu w towarzystwie ojca, ponieważ jej mąż stracił prawo jazdy decyzją prokuratury.
Jak opowiadają sąsiedzi, od czasu wypadku 57-latek prawie nie wychodzi z domu. — Raz albo dwa widziałem go siedzącego przed domem. Był przygnębiony, siedział ze spuszczoną głową. Aż żal było patrzeć — mówi jeden z mieszkańców. Inni podkreślają, że był spokojnym, wykształconym człowiekiem. Przez lata pracował na poczcie w Katowicach, później znalazł zatrudnienie w zakładzie przetwarzania odpadów komunalnych.
Śmierć Łukasza Litewki wywołała ogromne poruszenie w całym kraju. Polityk był znany z działalności społecznej i pomocy potrzebującym. Wciąż trwa wyjaśnianie wszystkich okoliczności tragedii, która na zawsze zmieniła życie dwóch rodzin.











































