Ciszę nocnej wsi przerwał trzask płomieni i krzyk sąsiadów. Była trzecia nad ranem, kiedy w niewielkiej miejscowości Kuzawka koło Terespola wybuchł pożar. W jednej chwili ogień objął drewniany dom i samochód stojący na podwórzu. Choć na miejsce ruszyły zastępy straży pożarnej, dla mieszkańców budynku było już za późno.
Walka z żywiołem
Świadkowie opowiadają, że ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. – Zobaczyliśmy łunę za oknem, ktoś krzyknął, że pali się u sąsiadów. Gdy dobiegliśmy, dom stał już w ogniu – relacjonuje jeden z mieszkańców wsi.
Strażacy walczyli z żywiołem przez kilka godzin. Płomienie strawiły niemal cały budynek, a także samochód zaparkowany obok. Drewniana konstrukcja nie dawała szans, by pożar udało się szybko opanować.
Tragiczne odkrycie
Po ugaszeniu ognia ratownicy przeszukali zgliszcza. W środku znaleźli ciała dwóch mężczyzn – 81-letniego ojca i jego 52-letniego syna. Starszy z nich leżał w kuchni, młodszy w pokoju mieszkalnym. Obaj nie zdążyli opuścić domu.
Dla sąsiadów to ogromny cios. – Znałem ich od lat. Spokojni, pracowici ludzie. Nikomu nie wadzący. To niewyobrażalne, że zginęli w taki sposób – mówi mieszkaniec Kuzawki.
Niewiadoma przyczyna
Na razie nie wiadomo, co spowodowało tragedię. Ogień mógł pojawić się zarówno w domu, jak i w samochodzie stojącym na posesji. Policja i prokuratura prowadzą śledztwo. Do badań został powołany biegły z zakresu pożarnictwa, który ma pomóc ustalić źródło ognia i jego przebieg.
Ciała ofiar zabezpieczono do sekcji zwłok. To badania pozwolą jednoznacznie ustalić przyczynę śmierci mężczyzn i odpowiedzieć na pytanie, czy zginęli od płomieni, czy też wcześniej stracili przytomność w wyniku zaczadzenia.
Wieś pogrążona w żałobie
Kuzawka to niewielka miejscowość, w której każdy zna każdego. Tragedia poruszyła wszystkich mieszkańców. – To był ojciec i syn. Zawsze razem, zawsze można było na nich liczyć. Tak nagła śmierć to szok dla nas wszystkich – opowiada jedna z kobiet.
Przed spalonym domem stoją sąsiedzi, którzy nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło. W ciszy przynoszą znicze i kwiaty.
Pytania bez odpowiedzi
Choć służby badają sprawę, na wyjaśnienia trzeba będzie poczekać. Czy zawiodła instalacja elektryczna? A może zapalił się samochód, a płomienie szybko przeniosły się na dom? Na te pytania odpowiedzą dopiero ekspertyzy biegłych.
Jedno jest pewne – nocny pożar w Kuzawce pozostanie w pamięci mieszkańców na długo. Strata ojca i syna, którzy w jednej chwili zginęli pod własnym dachem, to dramat, z którym trudno się pogodzić.











































