14 letnia Tosia nie żyje, została potrącona wracając ze szkoły. Wcześniej w wypadku zginął jej braciszek. Tragedia

0
386

Do tragicznego wypadku doszło w Bartnikach, gdzie 14-letnia Tosia wracała ze szkoły i została potrącona przez 73-letniego kierowcę fiata. Do tragicznego zdarzenia doszło we wtorek 18 lutego w około godz. 14.00.

Dziewczynkę przewieziono do szpitala, ale lekarze nie zdołali jej uratować. To kolejna tragedia w rodzinie, bo kilka lat temu w wypadku zginął jej młodszy brat.

DZISIAJ GRZEJE:  Pobił żonę i zostawił ją na mrozie. Kobieta nie żyje. Wstrząsające ustalania policji

14-letnia Tosia nie żyje – została potrącona 

Miniony wtorek już na zawsze pozostanie w pamięci Tosi. 14-letnia dziewczynka wracała ze szkoły, gdy została potrącona przez samochód prowadzony przez 73-letniego kierowcę. Mimo szybkiego transportu śmigłowcem do szpitala, jej życia nie udało się uratować.

Kierujący fiatem 73-latek potrącił idącą poboczem 14-latkę a następnie zderzył się z Oplem i Volkswagenem. W wyniku odniesionych w zdarzeniu obrażeń 14-latka została przetransportowana przez LPR do szpitala, natomiast 73-letni kierujący fiatem został przewieziony do szpitala przez ZRM – przekazała na gorąco mł. asp. Patrycja Sochacka z Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie.

14-letnia Tosia zmarła kilka godzin po wypadku w szpitalu. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci, którzy badali okoliczności tragedii i zabezpieczali ślady. Kierowcy biorący udział w zdarzeniu byli trzeźwi. To kolejna tragedia w rodzinie dziewczynki – kilka lat temu w wypadku zginął jej młodszy brat.

DZISIAJ GRZEJE:  Zderzenie czołowe cysterny z samochodem osobowym. Niestety są ofiary śmiertelne

Relacja świadka zdarzenia – był tam pierwszy 

Strażak Łukasz Koziarski był jednym z pierwszych na miejscu wypadku 14-letniej Tosi. To on wezwał pomoc i jako pierwszy podjął próbę reanimacji dziewczynki. Mimo szybkiej akcji ratunkowej jej życia nie udało się uratować. Na miejscu przez kilka godzin pracowali policjanci, którzy badali okoliczności zdarzenia.

Usłyszałem syrenę alarmową i od razu pobiegłem na miejsce. Mieszkam obok. Zobaczyłem rozbite samochody i leżącą na poboczu dziewczynkę. Podbiegłem więc po torbę pierwszej pomocy i zacząłem ją ratować. Na miejsce wezwałem karetkę i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – opowiada Łukasz Koziarski

Śmierć 14-letniej Tosi wstrząsnęła mieszkańcami miejscowości. To kolejna tragedia w tej rodzinie – kilka lat wcześniej w wypadku drogowym zginął jej młodszy brat. Jak podaje Super Express, matka dziewczynki straciła w wypadku już drugie dziecko. Mieszkańcy są wstrząśnięci i nie mogą uwierzyć w kolejną tragedię.

DZISIAJ GRZEJE:  Tragedia pod Warszawą. Nie żyją młodzi ludzie

miejsce wypadku